Sytuacja wokół planowanych skoordynowanych odstrzałów dzików w związku z walką z afrykańskim pomorem Śświń (ASF) jest niejasna. Cała operacja opiera się nie na żadnym publicznym komunikacie ze strony rządu, ale na rekomendacjach dotyczących polowań przekazanych przez ministerstwo na zamkniętym spotkaniu – odprawie łowczych okręgowych. Dlatego pojawiają się spekulacje, a ministerstwo ogranicza się do ich prostowania.

Wczoraj minister Kowalczyk tłumaczył, że:

  • skoordynowanie polowań w wybranych regionach Polski ma stworzyć “strefę buforową” pomiędzy obszarami występowania dzików zarażonych ASF i tymi, gdzie chorych dzików nie ma;
  • po konsultacjach z prezydentem przyjął, że w tych polowaniach nie będzie się strzelało do ciężarnych loch (samic dzików); odstrzałowi loch ciężarnych i prowadzących młode sprzeciwiały się też Naczelna Rada Łowiecka i zarząd Polskiego Związku Łowieckiego; minister Kowalczyk sformułował już w tej sprawie oficjalne pismo;
  • sednem jego działania jest skoordynowanie tych polowań, które i tak by się odbyły, ale w taki sposób, by w ich trakcie nie sprowokować dzików do migracji na drugą stronę "linii demarkacyjnej".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej